1. Dlaczego hydroizolacja to jak kalosze budynku?
Hydroizolacja to nie jest „coś czarnego na ścianie”. To system, który musi w sposób ciągły oddzielić budynek od wody i pary wodnej. Najlepsza metafora? Kalosz. Żeby noga pozostała sucha, kalosz potrzebuje szczelnej podeszwy (izolacja pozioma), cholewki (izolacja pionowa) oraz szczelnego połączenia między nimi. Jedna dziurka – i po sprawie. Z budynkami jest identycznie. Hydroizolacja to jedna z tych rzeczy, których nie widać, ale od których zależy wszystko. Zajmuje zaledwie ułamek kosztów budowy, a decyduje o trwałości całego domu. Gdy jest wykonana źle, woda znajdzie drogę i przypomni o sobie w najmniej oczekiwanym momencie — po roku, po pięciu, czasem po dziesięciu. Wystarczy jeden błąd, jedno niedopatrzenie, jedna nieszczelność.
2. Projektowanie „na sucho”
Wielu inwestorów i wykonawców zaczyna budowę od stwierdzenia: „tu nie ma wody”. Tymczasem woda jest wszędzie — w gruncie, w powietrzu, w porach ziemi. Wystarczy, że sąsiad obok wykopie głębszy garaż, a naturalny kierunek przepływu wód gruntowych się zmieni. Dom, który przez lata stał suchy, zaczyna wilgotnieć.
Budynek projektowany bez uwzględnienia warunków gruntowo-wodnych to jak łódka bez dna. Punktem wyjścia do zdefiniowania obciążenia wilgocią i wodą jest założenie, że w gruncie zawsze znajduje się woda związana kapilarnie, oraz dopasowanie swojej sytuacji do odpowiedniej klasy obciążenia wodą. Do określenia tejże klasy potrzebna jest treść opinii geotechnicznej. Szukamy w niej informacji o rodzaju gruntu lub wprost podanych opisów o wodoprzepuszczalności gruntu. Im grunty bardziej nieprzepuszczalne, tym klasa obciążenia jest wyższa, a izolacja powinna być grubsza, cięższa, dokładniej wykonana, a nawet z obowiązkowymi dodatkowymi działaniami, jak tynkowanie ścian murowanych przed aplikacją.


3. „Czarnidło” zamiast systemu
To klasyka. Fundamenty posmarowane czymś czarnym, bo „tak się robi od zawsze”. Najczęściej najtańszą masą bitumiczną — niezależnie od tego, czy budynek stoi na piasku, glinie, czy w miejscu, gdzie woda gruntowa podchodzi pod samą ławę.
Rozwój chemii budowlanej spowodował, że mamy do dyspozycji szeroką grupę materiałów — począwszy od stosowanych tylko do izolacji przeciwwilgociowych, a skończywszy na materiałach chroniących przed wodą pod ciśnieniem. Natomiast należy zwrócić uwagę, że posiadanie przez dany wyrób hydroizolacyjny formalnego dopuszczenia do stosowania w budownictwie nie oznacza, że dany materiał nadaje się do zastosowania w konkretnej sytuacji. To tak naprawdę tylko informacja, że materiał może być wprowadzony na rynek zgodnie z prawem.
Należy przeanalizować parametry konkretnego produktu i ocenić, czy jest on w stanie przenieść oddziałujące na niego obciążenia, np. odporność na uszkodzenia, zdolność do mostkowania rys czy obciążenie mechaniczne.
Warto zwrócić uwagę na kluczowe parametry takie jak gęstość i zawartość cząstek stałych. Odgrywają one istotną rolę w ocenie jakości i efektywności produktów izolacyjnych — takich jak masy KMB, szlamy izolacyjne czy nowoczesne masy reaktywne. Chociaż są różnymi cechami, są ze sobą powiązane i wzajemnie się uzupełniają. Warto je uwzględniać podczas wyboru produktów, aby dobrać optymalne rozwiązanie zarówno pod kątem technicznym, jak i ekonomicznym.
4. Błędy wykonawcze i detale
Hydroizolacja stanowi może 2% kosztów budowy, ale jeśli zawiedzie – naprawa pochłonie setki razy więcej. Hydroizolacja musi tworzyć układ ciągły – dokładnie tak jak kalosz. Jeśli izolacja pozioma nie łączy się szczelnie z pionową, woda wnika w szczelinę między nimi i podchodzi do góry.
Niestety, w wielu budynkach izolacja kończy się w połowie ławy fundamentowej, zamiast być wyprowadzona do pionu i połączona z powłoką ściany. Woda znajdzie każdą, nawet najmniejszą nieszczelność. A kiedy już znajdzie – niekoniecznie od razu ją widać. Problem często ujawnia się po kilku latach, gdy tynki są już zawilgocone od wewnątrz. Najczęściej przecieka nie sama ściana, ale połączenia i załamania – płyta fundamentowa ze ścianą, przejścia instalacyjne, przerwy robocze. To w tych miejscach pojawia się najwięcej problemów. To właśnie „diabeł tkwi w szczegółach”. Każde takie miejsce wymaga osobnego rozwiązania, np. takiego jak systemowego przejścia szczelnego, bądź szczelnych przejść przez płytę fundamentową np. przy użyciu taśmy Pentaflex 38 mm. (link do artykułu)
Zdarza się, że izolacja została wykonana poprawnie, ale po niej wchodzi kolejna ekipa – instalatorzy, elektrycy, ogrodnicy – i przewiercają gotową powłokę, prowadząc przez nią kabel lub rurę. Woda potrzebuje tylko jednej takiej drogi, by dostać się do środka.
Hydroizolacja to nie tylko dobry materiał, ale też koordynacja robót i ochrona gotowych warstw. W wielu projektach opisy dotyczące hydroizolacji wyglądają identycznie jak te sprzed 40 lat. Nikt ich nie aktualizuje ani nie dostosowuje do rzeczywistych warunków. Projektanci, często działając pod presją inwestora, wstawiają gotowe fragmenty, a wykonawca – nawet przy najlepszych chęciach – ma związane ręce.
Efekt? Nowoczesny budynek w technologii „hi-tech” może mieć dokładnie te same problemy z wodą, co dom sprzed pół wieku.
5. Brak świadomości użytkowników
Najbardziej gorzkim wnioskiem jest fakt, że wielu właścicieli domów po prostu nie rozumie, jak ważna jest hydroizolacja. Kupują mieszkanie od dewelopera lub budują dom samodzielnie, spełniają marzenie swojego życia i często pod wpływem tego szczęścia zakładają, że „tu nie ma wody”. Tymczasem, jak mówi dr Bartłomiej Monczyński z firmy Remmers, który podaje przykład piaskownicy- „czy udało się Pani, Panu, Tobie nie dokopać kiedykolwiek do mokrego piasku? On tam jest zawsze. Nawet jak długo nie pada, jak jest bardzo ciepłe lato, jest gruba warstwa tego tak zwanego suchego piasku, który wiadomo do babek się nie nadaje, trzeba go jak najszybciej usunąć, trzeba się dokopać do mokrego. On jest tam zawsze”. Woda w gruncie występuje zawsze – czy w postaci wolnej, czy kapilarnej – i wcześniej czy później da o sobie znać, jeśli nie zostanie zatrzymana.
Podsumowanie
Hydroizolacja to nie koszt, lecz inwestycja w spokój. To układ warstw, który – jak kalosze – musi być szczelny w całości. Nie wystarczy dobra podeszwa, jeśli szew przecieka. Hydroizolacja nie definiuje stanów pośrednich, wykonana prawidłowo jest, natomiast wykonana nie zgodnie ze sztuką to tak jakby jej wcale nie było.
