W ostatnich latach coraz więcej inwestorów zaczyna świadomie podchodzić do budowy domu. Czytają, analizują, oglądają materiały edukacyjne i uczą się terminologii budowlanej, aby uniknąć błędów, które później mogą kosztować dziesiątki tysięcy złotych. Jednym z tematów, który powraca jak bumerang, jest Dysperbit – popularny, czarny produkt. Gdyby zajrzeć do karty technicznej preparatów nazywających się „Dysperbit” lub podobnie oraz do literatury fachowej, szybko odkryjemy, że są to roztwory lub emulsje asfaltowe, które wiele ekip stosuje jako właściwą izolację fundamentów.
Pytanie, które zadaje sobie wielu inwestorów, brzmi więc: czy Dysperbit skreśla wykonawcę? Odpowiedź – jak zwykle – zależy od warunków, wiedzy i intencji.
Czym właściwie jest Dysperbit?
Aby móc ocenić zasadność jego zastosowania, trzeba zacząć od definicji. Dysperbit to roztwór lub emulsja asfaltowa, produkt przeznaczony wyłącznie do izolacji przeciwwilgociowej, a więc do klasy obciążenia wodą określanej jako wilgoć gruntowa.
I tu pojawia się kluczowy wniosek: Dysperbit nie jest produktem do izolacji przeciwwodnej.
Nie chroni on przed:
- wodą napierającą,
- wodą pod ciśnieniem,
- wodą gromadzącą się w gruncie mało przepuszczalnym.
Karty techniczne mówią o tym wprost – Dysperbit nie nadaje się do warunków, w których woda stoi, zbiera się, napiera lub nie ma możliwości szybkiego wsiąkania.
Wilgoć gruntowa – rzadki przypadek, a kluczowy warunek
Najprościej opisać ją jako wilgoć jak w piaskownicy lub na plaży nad Bałtykiem. Woda, która przeszła przez piasek, wsiąkła głębiej, a na powierzchni pozostała jedynie lekka, naturalna wilgotność.
Takie warunki występują wyłącznie w gruntach:
- bardzo przepuszczalnych,
- piaszczystych,
- żwirowych,

Tymczasem w praktyce większość inwestycji w Polsce powstaje na gruntach:
- gliniastych,
- ilastych,
W takich warunkach nie ma mowy o wilgoci gruntowej, a więc nie ma mowy o stosowaniu Dysperbitu jako jedynej izolacji fundamentów.
Czy zatem Dysperbit skreśla wykonawcę?
Nie. Przynajmniej nie automatycznie.
Wykonawcę skreśla nie sam Dysperbit, lecz sytuacja, w której:
- nie zna klas obciążenia wodą,
- nie potrafi odczytać badań geotechnicznych,
- stosuje zawsze ten sam produkt,
- wybiera Dysperbit „bo tak się robi”,
- nie rozumie, kiedy produkt ma sens, a kiedy nie.
Jeżeli jednak ekipa:
- potrafi dobrać materiał do warunków,
- rozumie ograniczenia produktów,
- wie, kiedy Dysperbit ma zastosowanie,
- i wykazuje się świadomością technologiczną —
to nie ma powodu jej skreślać.
Problemem nie jest Dysperbit, lecz bezrefleksyjność w jego stosowaniu.
Dlaczego Dysperbit zimą to fatalny pomysł?
Dysperbity to wodne emulsje asfaltowe modyfikowane kauczukiem i wypełniaczami mineralnymi. W odróżnieniu od mas reaktywnych, które wiążą poprzez reakcję chemiczną, masy dyspersyjne wiążą wyłącznie dzięki odparowaniu wody.
Typowy skład Dysperbitu obejmuje:
- ok. 50% wody,
- asfalt,
- środki emulgujące,
- dodatki poprawiające elastyczność.
To właśnie wysoka zawartość wody powoduje, że temperatura i wilgotność otoczenia mają kluczowe znaczenie.
W niskich temperaturach i przy wysokiej wilgotności Dysperbit: potrafi być lepki przez wiele dni, w żaden sposób nieskuteczny jako izolacja nawet przy wilgoci gruntowej, niekompatybilny z właściwymi produktami hydroizolacyjny zakładając, że mamy do czynienia z izolacją przeciwwodną.
Jeżeli dodatkowo grunt jest gliniasty, mokry i zimny — sytuacja staje się po prostu trudna. Produkt wymagający odparowania wody trafia na podłoże, które tej wody nie oddaje. Co więcej, na zimnej ścianie para wodna ulega skropleniu, więc wody na niej przybywa, a nie ubywa. Materiał nie schnie.
W takich warunkach nie da się wykonać poprawnej izolacji.
Dlatego doświadczeni wykonawcy odradzają stosowanie Dysperbitu zimą — nie dlatego, że produkt jest zły, lecz dlatego, że jego technologia wymaga warunków, które zimą po prostu nie występują.
Dysperbit jako grunt – rola, o której wielu inwestorów nie wie
Jednym z największych mitów jest przekonanie, że Dysperbit jest „izolacją” fundamentów. W rzeczywistości w większości przypadków pełni on funkcję gruntu pod właściwą izolację z mas KMB.
Dlaczego to tak ważne?
- Dysperbit zwiększa przyczepność właściwej izolacji.
- Może być używany jako podkład nawet wtedy, gdy samodzielnie nie spełnia klasy obciążenia wodą.
- Nie zastępuje izolacji przeciwwodnej.
- Nie nadaje się na gruntach gliniastych, mokrych, tłustych ani tam, gdzie woda stoi.
- Stosowanie go „zamiast” masy KMB jest błędem technologicznym i zawsze przyczyną problemów
Jeśli więc wykonawca proponuje Dysperbit jako jedyną izolację, warto zapytać:
- Dlaczego akurat ten produkt?
- Czy spełnia on określoną (jaką?) klasę obciążenia wodą fundamentów?
- Czy przewidziano właściwą izolację – np. masę KMB?
Takie pytania pozwalają szybko odróżnić fachowca od osoby, która stosuje Dysperbit z przyzwyczajenia.
Wnioski: Dysperbit jest narzędziem – nie wyrokiem
Trzeba jasno powiedzieć: Dysperbit nie jest uniwersalnym produktem. To czarna farba do izolacji przeciwwilgociowej, a nie przeciwwodnej
Skreśla nie wykonawcę, lecz podejście polegające na stosowaniu go zawsze i wszędzie.
Dobry fachowiec:
- zna klasy obciążenia wodą,
- analizuje warunki gruntowe,
- dobiera materiał do sytuacji,
- i stosuje Dysperbit jedynie tam, gdzie naprawdę ma to sens – bo wtedy jest to uzasadniona optymalizacja kosztów.
Ignorancja, schematy, brak wiedzy – to właśnie one mogą być powodem do rezygnacji z wykonawcy. Potrzebujesz fachowca, a nie malarza fundamentów!
